Kontrowersyjne aromaty

Kontrowersyjne aromaty

Od dawna intrygowała mnie ta sprawa. Kilka lat temu jeden z naszych znajomych miłośników kawy, pionier domowego palenia wyrafinowanych ziaren, podzielił się ze mną swoim spostrzeżeniem. Zauważył on, że ludzie różnie reagują na naturalne arabiki z Etiopii. O ile jemu bardzo one smakują i oszałamiają pięknym aromatem, o tyle jego brat aromaty te kategorycznie odrzuca. Nie wiedziałem jak odnieść się do tej rewelacji, bo naturalne Etiopie rzadko gościły w naszych młynkach. Jedną z takich kaw była słynna Etiopia Nekisse, która nawet po kilku miesiącach od palenia, po otwarciu torebki napełniała całą kawiarnię zapachami perfumerii. W naszych znajomych miłośnikach rasowego espresso wywołała tylko kpiący śmiech, choć kosztowała ponad 120zł za 250g. Inną taką kawą była Etiopia Aricha wypalona przez Tima Wendelboe. Dla nas piękna, dla znajomego zaś pachnąca zwierzęco...

Pierwszym naszym poważnym podejściem do Etiopii naturalnych czyli pochodzących z obróbki na sucho jest Etiopia Yirga Cheffe Kochere. Od samego początku obecności w naszym sklepie wywołuje sporo emocji. Jednym smakuje bardzo i zachwyca intensywnym owocowym, kwiatowym aromatem. Innych odrzuca i zniechęca swoim dziwnym zapachem i "śmierdzi" w nozdrzach lub... w głowie.

Jestem właśnie po lekturze takiego oto listu:

Kupiłem w zeszłym tygodniu w waszym sklepie kawy Kenie Karatu i Etiopie Yirga. Kenia jest bardzo dobra, a nawet rewelacyjna, natomiast niestety Etiopia ma bardzo dziwny zapach, który nasila się przy mieleniu i parzeniu. Po przyjrzeniu się ziarnom w paczce, znalazłem parę jaśniejszych ziaren, które pachną/śmierdzą w ten charakterystyczny sposób. Czy to możliwe, żeby kawa tej klasy miała takie niespodzianki? Ciemne ziarna po przegryzieniu mają smak łagodny lekko kawowo-owocowy, natomiast te, mają ostry "chemiczno-ziołowy". Data palenia kawy 04-01-2014. Czy tylko ja miałem takiego pecha?

Szanowny Panie,

Nie miał Pan pecha. Kawa pochodzi z obróbki naturalnej, a poruszony przez Pana problem jest "naturalny" dla tejże metody. Zebrane owoce zbiera się ręcznie, selekcjonuje ręcznie, a potem suszy na słońcu. Po wyschnięciu, owocnię-miąższ zrywa się mechanicznie. Problem polega na tym, że ilość pracy potrzebnej na selekcję owoców i wybór zdrowych, pięknych i słodkich jest ogromna. Cena kawy wzrosłaby znacznie, gdyby rolnicy musieli ją przesegregować dokładniej. Może Pan poszukać w Internecie informacji o takich kawach i o problemach z suchą, naturalną obróbką związanych. Te akurat ziarna są określone jako Grade 3. Oczywiście są ziarna Grade 2 i Grade 1, ale też Grade 4 i Grade 5. Wszystkie te stopnie określają ilości defektów. Te znalezione przez Pana defekty nie są wcale jakieś krytyczne i straszne, bo to raptem tak zwane "whiters" albo "bianconi" czyli białe ziarna. Są one takie jakie są i nie poddają się płomieniom w piecu, ale podejrzewam, że to nie w nich tkwi Pańska niechęć do tej pięknej kawy.

Zauważyliśmy, że ludzie dzielą się na zapalonych miłośników kaw naturalnych i ich zapalonych przeciwników. Dla nas wszystkie aspekty Etiopii naturalnych łącznie z całym inwentarzem defektów i dziwnych zapachów są piękne, cudowne i akceptujemy je. Bywa jednak tak, że niektórzy nasi klienci totalnie je odrzucają. Na stronie znanej brytyjskiej palarni jako komentarz do tych ziaren widnieje takie hasło: "You will love it or you will hate it". Najwyraźniej należy Pan do grona tej drugiej grupy ;).

Cóż mogę poradzić? Może Pan poprzebierać w ziarnach, powybierać "białasy" ale czy to cokolwiek zmieni w Pańskim podejściu do reszty – wątpię :). Myślę, że w przypadku takich kaw warto wyobrazić sobie ich drogę od początku: od górzystych i dzikich upraw w Etiopii, od pracy dzielnych i prostych ludzi (wciąż jeszcze chrześcijan! ;)), od afrykańskiego słońca, od owocowych słodyczy fermentujących w słońcu...

To ta fermentacja owocowego miąższu jest źródłem pięknego dla nas aromatu – dla Pana dziwnego zapachu. Proszę się jednak nie czuć gorszym. Nasz wybitny znajomy, Luigi Odello, sekretarz INEI także nie za bardzo lubi takie kawy. Czuje w nich albo czyjeś spracowane i spocone ręce albo jakieś zapachy zwierzęce, kołatające w nim od czasów dzieciństwa spędzonego na wsi...

Newsletter

Sklep internetowy na platformie SKY-SHOP Sklep internetowy
Proszę czekać ...

Informacja

Zalogowano poprawnie